„— Musi pan użyć mojego aparatu litograficznego, który stoi na strychu — zawołał. — Pojedziemy do Paryża, przywieziemy wszystkie pańskie obrazy i sporządzimy z nich odbitki. Nie będzie to pana nic kosztowało. Chodź pan, pokażę panu mój warsztat.
Wspięli się po drabinie do góry i odsunęli luk. W atelier Gacheta na strychu stały fantastyczne narzędzia; przypominało ono warsztat średniowiecznego alchemika.
Gdy zeszli z powrotem, Vincent zauważył, że obraz Guillaumina jeszcze wciąż leży nie oprawiony.
— Panie doktorze Gachet — powiedział z naciskiem — jeszcze raz powtarzam niech pan da oprawić ten obraz! To jest arcydzieło, a bez oprawy zniszczy się.
— Ależ tak, naturalnie. A kiedy pojedziemy do Paryża po pańskie obrazy Może pan zrobić z nich tyle odbitek, ile tylko pan zechce. Zaopatrzę pana w cały materiał.
Maj minął spokojnie. Nadszedł czerwiec. Vincent malował kościół katolicki na wzgórzu. Po południu, znużony, przerwał pracę; obraz pozostał nie dokończony. Potem, wyciągnięty na ziemi, z głową ukrytą niemal w kłosach, namalował z wielkim wysiłkiem łan zboża. Potem powstało wielkie płótno przedstawiające dom pani Daubigny i jeszcze jedno, z białym domem między ciemnymi drzewami, pod nocnym niebem. Przez okna domu padało pomarańczowe światło, zieleń była ciemna, a różowe barwy — przesycone ponurym cieniem. W końcu namalował dwie grusze o zmierzchu — zupełnie czarne na tle żółtawych niebios.“(8)
Glosniki-komputerowe.pl |firma budowalna mimremont |Apartamenty nad morzem