„pytuacja pogarsza się systematycznie, siła wstrząsów rośnie, rosną też straty, ludzie są coraz bardziej zaniepokojeni. Wielokrotnie interweniowaliśmy w Bytomskim Zjednoczeniu Przemysłu Węglowego, ale tam mówili nam, że nie ma powodu do obaw. My jednak obawy mamy coraz większe. Niestety, nie mamy żadnego wpływu na to, co dzieje się pod ziemią. To leży w gestii urzędów górniczych zjednoczenia, ministerstwa. Do moich obowiązków oraz obowiązków moich współpracowników należy dbałość o to, co na powierzchni. Jestem prezydentem miasta, a nie podziemi. Bytom jest jednak o tyle niezwykłym miastem, że wszystkie podziemne „wydarzenia" są tu równie ważne, ;ak te na powierzchni. Nie chcemy patrzeć na to biernie, nie mamy złudzeń, że ziemia w niecce sama się uspokoi.
Prezydent zgłosił więc chęć działania. „Coś" władze miejskie powinny zrobić. Ale co Od władz miejskich zależy tak niewiele...
Równo dwa tygodnie później, w piątek 18 czerwca 1982 roku. miastem znów zatrzęsło Była noc. Stanisław Bojarski górnik z 27letnim stażem, mieszkaniec Domu Górnika kooalni „Dymitrow", zerwał się na równe nogi
— W moim pokoju obudzili się wszyscy — wspomina — bo tąpnięcie było silne i popielniczka spadła ze stołu Pomyślałem że chyba cos stało sit na dole ale nie powiedziałem tego głośno żoby nie 7 »v Nikt w Dokoju nie wsoomniał o konalni, a 5 wsyscy myśleliśmy to samo dobze. że nie niiimy dziś na noc. Jak człowiek tyle lat pracuje ua dole i mieszka tu, w Bytomiu, to już czuje, czy to jest tąpnięcie podziemne, czy naziemny wstrząs. A wtedy właśnie odczuliśmy tak jakby potężnie rąbnęło pod ziemią, a na powierzchnię wydostały się resztki energii, którą zdusiły miliardy ton skał. To jest dla górnika najgorsze.“(3)
lokata strukturyzowana |hotele zakopane |Mieszkania szczecin